sobota, 30 stycznia 2016

Katarzynka.

Zaraz pogryzę klawiaturę....usiadłam do kompa i zaczęłam odwiedzać Wasze blogi,do kilku osób udało mi się wejść bez problemu i zostawić komentarz aż tu nagle bum...nie mogę nic napisać! Na innych stronach nie ma tego problemu, mam nadzieję, że to chwilowa awaria bloggera... czyż nie jestem pechowcem?
Bardzo Wam dziękuje za odwiedziny i komentarze, szczerze mówiąc nie liczyłam, że aż tyle osób zauważy mój powrót, nie muszę chyba pisać jak wiele to dla mnie znaczy ♥
Dzisiaj pokażę Wam lalę o wdzięcznym imieniu Katarzynka :)
Uszyłam ja wg szablonu który znajdziecie TUTAJ, może ktoś będzie miał ochotę skorzystać.



 Katarzynka ma zimowe ubranko i wszędzie taszczy swojego ulubionego misia którego można jej zabrać, ponieważ jest przypinany na guziczek do ręki lali :)




Lala zamieszkała u pewnej Kasi którą serdecznie pozdrawiam ♥

*********

Serdecznie zapraszam Was na urodzinowe candy u Joasi z Igłą pisane... u niej jeszcze udało mi się coś napisać,a teraz gdy zajrzałam, widzę komentarze, ale nie widzę kto je napisał...masakra :(



Pozdrawiam wszystkich serdecznie ♥


środa, 27 stycznia 2016

Zaległości...

Trzy miesiące milczenia - czas to przerwać, teraz albo nigdy...Koniec roku był dla mnie bardzo trudny i smutny, odechciało mi się dosłownie wszystkiego, czułam się wypalona do głębi i znowu pojawiło się pytanie o sens życia i tego co robię. Odeszła moja szwagierka, młoda osoba która powinna być jeszcze długo z nami... niby wiedziałam, że tak będzie,ale nie potrafiłam i nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli.
Do tej pory nie potrafię tego zrozumieć, jak to możliwe, dlaczego tak....a jednak trzeba z tym się oswoić i żyć dalej, zachować dobre wspomnienia.
Początek roku spędziłam w szpitalu, zabieg przebiegł pomyślnie, obyło się bez bólu i komplikacji, mogę powiedzieć, że już właściwie o tym zapomniałam.
Jeszcze przed świętami coś udało mi się uszyć, troszkę było to wymuszone działanie i zaczęłam powątpiewać czy jeszcze wrócę do szycia, ale natura nie dala za wygraną.
I tak powstała gromada brodaczy:


Ponownie spróbowałam sił z bombkami:



Drobne ozdoby:


Stroik z bałwankiem:


Sama nie wiedziałam, że tyle się tego nazbierało..a jednak :) Teraz coś działam, chociaż nie idzie mi to tak jak dawniej, mam chyba wyprany mózg, jak długo będę trwać w takim stanie tego nie wiem, ale zaczyna mnie to męczyć. Powrót na bloga to kolejny krok do normalności, życzcie mi powodzenia, bo tego mi teraz trzeba. Padłeś - powstań - idź dalej!

Miłego dnia kochani ♥