Obserwatorzy

piątek, 9 marca 2018

Akwarium

Ostatnio miałam przyjemność szyć matę czy też makatkę, w zależności jak będzie używana ;)
W skrócie pokażę Wam pracę nad nią, zapraszam.

Zaczęłam od tła:


Dno nie jest proste, w tym celu przycięłam tkaninę do pożądanego kształtu i zaprasowałam brzeg:


Następnie ułożyłam tło na włóknienie, doszyłam dno, wycięłam niepotrzebną część pozostawiając włókninę:


Z aplikacjami postąpiłam dokładnie tak samo jak z dnem:


Zaokrąglone kształty zaprasowałam na tekturowej formie:




Przed pikowaniem te dwie warstwy ułożyłam na spodzie, który przytwierdziłam do podłogi taśmą klejącą, to gwarantuje dobre naciągniecie, to podstawa, żeby nie było problemu w trakcie pikowania ze zmarszczkami pod spodem.


Następnie spięłam wszystkie trzy warstwy agrafkami:



Część roślin wypikowałam i ... oczywiście pomysły które wpadają do głowy już w trakcie szycia... przecież mogłam użyć kredek do tkanin, ale trzeba je utrwalać gorącym żelazkiem, a włóknina pod spodem tego nie lubi...Było ciężko, ale udało mi się to zrobić bez jej uszkadzania stosownie dozując temperaturę.


Wypikowanie tego cuda było dość żmudne, ale nie ukrywajmy, ja po prostu lubię to robić ;)


Po spikowaniu całości zaczęłam ciąg dalszy aplikacji, które są przytwierdzone na rzepy.
Do jednej z roślin użyłam sznureczka, posłużył jako łodygi:



Liście z jednej strony mają rzep, drugą jego część umieściłam na macie:








Z pozostałymi aplikacjami postąpiłam podobnie jak z listkami :) Przy krabie użyłam po raz pierwszy farb do tkanin, tak powstały jego oczy :)




Zrobiło się kolorowo, do obszycia maty użyłam takiej kolorowej tkaniny :)


Miałam kłopot jak zrobić zawieszki żeby całość można było bez problemu powiesić i wpadłam na pomysł żeby użyć sznureczka przeciągając go przez lamówkę:


Następnie przeszyłam po wierzchu tak żeby załapać sznureczek będący wewnątrz, to zapobiegnie jego przesuwaniu, wszystko jest stabilne :)


 Tak mata prezentuje się w miejscu przeznaczenia czyli w islandzkim przedszkolu Dagmamma - Milusińscy, Poznajcie co leży poniżej? Komplety "Wiosna - Jesień" :)





Aniu, dziękuje za zdjęcia, wzruszają mnie ogromnie, cieszę się, że gdzieś w świecie jest też cząstka mnie ♥

Pozdrawiam kochani :)

sobota, 3 marca 2018

Inspiracja... a cóż to takiego?

Witajcie moi kochani ♥
Dzień przywitał mnie słonecznym porankiem, to prawdziwy zastrzyk energii :)
Dzisiaj będzie kilka słów o inspiracji, w końcu wiem jak pokazać na przykładzie moich prac to, co nieraz prowadzi do okropnych awantur zwłaszcza w grupach fb.
Myślę,że ten przykład będzie prosty i dobitny, a więc zaczynajmy :)
Igielniki w kształcie maszyny do szycia wypatrzyłam w sieci i zakochałam się, a to stronka - KLIK na której znalazłam owo cudeńko :)
Możecie porównać czym różnią się  moje igielniki od tamtego:
Igielnik dla małej projektantki mody:


Klasyczny:


Ślubna wersja:


Tu wersja rozbudowana ;)


Jak widzicie są podobne, ale różnią się wieloma szczegółami, a teraz przejdę do konkretnego przykładu, na bazie igielników ozdobnych powstała maszyna dla dziecka :)
Dziecko na niej nic nie uszyje, ale w tej prostej wersji, bo mam nadzieje, że uda mi się ją udoskonalić, może przeciągać sznureczek przez guziki i dziurkę w igle która swoją drogą napsuła mi krwi ;)




Kółko trochę mało okrągłe, ale można je zdejmować:


Jest też imitacja nawijania nici i zameczek którym można suwać do woli  ;)


To właśnie jest inspiracja kiedy powstaje niby rzecz podobna, ale jednak jest zupełnie inna.
Oglądam wiele prac i większość mnie zachwyca, ale smutno mi gdy widzę, że poza pięknym wykonaniem autor nie wnosi nic od siebie...
I nie robię tego wpisu żeby kogoś urazić tylko po to, by Wam uświadomić, że nie ma nic piękniejszego niż odnaleźć własną ścieżkę.
Zaletą tworzenia unikalnych rzeczy jest to, że zasadniczo nie ma się większej konkurencji, klient czuje się wyjątkowo wiedząc, że dana rzecz jest stworzona specjalnie dla niego, a my mamy satysfakcję, że oto jest coś co odróżnia nas od innych.
Co prawda są wypadki gdy na podobny pomysł wpadają dwie osoby nie wiedząc nic o tym, ale to są skrajne przypadki, a rzeczy które stworzą i tak będą się od siebie różnić.
Oczywiście trudno jest coś wymyślić w niektórych tematach takich jak ozdoby świąteczne, mogą się różnić materiałami, zdobieniem, ale serce czy konik na biegunach zawsze pozostaną zasadniczo takie same, podobnie jak jajko ;)
A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?






piątek, 23 lutego 2018

Wesoły Zwierzyniec.

Nie wiem czy mi się tylko wydaje, ale pacynki nie należą do popularnych zabawek, chociaż być może się mylę. Szyjąc te zwierzaki wspominałam moje pacynki i wspaniałe zabawy w teatrzyk.
Co raz więcej wspominam... chyba się starzeję ;)
Poznajcie moją radosną gromadkę:







Pająki przeważnie straszą wszystkich więc nie wiem jak dzieci na niego zareagują...


Mam nadzieję, że mocje już opadły ;) Kolejne postaci:





Na zakończenie troszkę mniejsze pacynki mieszczące się na dłoni ;)



W erze plastykowych zabawek to taka miła odskocznia, w dodatku można bez większego problemu wykonać taką pacynkę, a radość dziecka gwarantowana :)

Pozdrawiam kochani i życzę udanego weekendu  ♥

piątek, 9 lutego 2018

Szycie z sercem.

Ostatnie nie były dla mnie łatwe, co widać po aktywności na blogu.
Człowiek goni za wszystkim i gubi coś po drodze... a tego co zgubi już nie odzyska...
Zatapiam się w szyciu, to pomaga nie myśleć, często w tym co robię odbijają się moje uczucia.
W zamian otrzymuję ciepłe słowa od osób do których trafiają moje prace.

Praca która powstała spontanicznie - "Staruszka z chrustem"


Wyruszyłam z nią w teren, sesja zdjęciowa przebiegała na wesoło, sama z siebie się śmiałam klękając nieomal w błocie.


Warto jednak czasami się poświęcić.


Byłam w miejscach w których nie bywam na co dzień.


Sporo osób pyta jak powstają te postaci, tak wygląda to w skrócie:





Trochę dłubaniny jest przy tym, ale efekt jest tego wart :)
Powstały "Roztańczone Pary".







I jeszcze jedna spontaniczna praca - "Baba z kotem " ;)



Ten wpis miał się ukazać z okazji Dnia Babci i Dziadka... ale musiałam sobie odpuścić, minął pierwszy rok bez mojej mamy. Myślałam, że przeszłam nad tym do porządku dziennego, ale bardzo się pomyliłam. Może tego nie widać po mnie, ale pozory mylą.. jak zawsze.