Obserwatorzy

środa, 26 października 2016

Uwaga! Konkurs :)

Dzień dobry :)
Pragnę Was dzisiaj zaprosić do udziału w konkursie organizowanym przez dziewczyny z 123 Szyjesz Ty,ich stronę internetową znajdziecie TUTAJ, zajrzyjcie, bo warto :)
Ja również mam w tym swój udział, nagrodą jest uszyty przeze mnie "Jesienny Igielnik ze schowkiem", nie jest to prawdziwa maszyna, ale mam nadzieję, że mimo wszystko znajdą się osoby które zechcą go zdobyć.




Regulamin konkursu nie jest skomplikowany, proszę przeczytajcie:


Igielnik wygląda tak :)


Pamiętać należy, że jest to pojedynczy egzemplarz, a więc nieskromnie napiszę,że jest unikatowy ;)
Od innych igielników różni się tym że posiada schowek, a na co można go przeznaczyć?
Można schować tam szpilki, igły i inne krawieckie drobiazgi albo trzymać w nim drobną biżuterię.


 Dekoracje typowo jesienne, ale sam igielnik chyba nie jest smutny.



Więc jeśli skusiła Was perspektywa wygrania tego igielnika zapraszam chętnych do zabawy :)
Zdjęcia Waszych prac wklejacie pod postem konkursowym czyli TUTAJ.

♥ Czekamy na Wasze zgłoszenia ♥
do 30 listopada 2016

środa, 19 października 2016

Ewa i ja :)

Nie pamiętam w ilu konkursach brałam udział, ale mogę śmiało powiedzieć, że to jest jak nałóg.
Początkowo byłam mocno podekscytowana ogłaszaniem wyników i z mocno bijącym sercem zaglądałam...co ja będę pisać, wiele z Was doskonale zna to uczucie ;)
Po jakimś czasie człowiek podchodzi do tego jakby od niechcenia, jest konkurs to trzeba się zgłosić!
Tak było z ostatnim konkursem na Facebooku organizowanym przez Przepis na Szycie pod hasłem Domowe Diy. Zgłosić można było nieograniczoną ilość zdjęć to troszkę się rozpędziłam, nawet zaczęłam się zastanawiać czy aby nie przesadziłam haha, okazało się, że słusznie uczyniłam :)
Do konkursu zgłosiło się wiele osób, można było podziwiać przepiękne prace,doprawdy nie potrafiłabym wybrać tych najlepszych...
Nie wiem która z moich prac spodobała się najbardziej, ale coś jednak chwyciło za serce jury.
Uwierzcie mi, że gdy zaglądałam by sprawdzić wyniki to na początku musiałam upewnić się czy dobrze czytam... chwilkę trwało nim doszłam do siebie i zaczęłam po prostu się cieszyć :)
Szczęście w końcu zapukało i do moich drzwi : WYNIKI KONKURSU ♥
Wygrałam maszynę do szycia Łucznik Ewa II  :)



Ewka dotarła do mnie już po dwóch dniach, mega szybko! Niestety w ten dzień nie było mi dane nacieszyć się nią, bo miałam pilny wyjazd, ale kurier miał niesamowite wyczucie czasu, dosłownie przyjechał w ostatniej chwili, to był chyba znak, że zasłużyłam na tę nagrodę :)

******

Moje pierwsze zetknięcie z maszyną przyprawiło mnie prawie o zawał ;) Podłączyłam ją do prądu i ...o zgrozo coś ja blokowało, ale powiedziałam sobie: spokojnie Ania sprawdź co spartoliłaś. To co tak mnie na początku przeraziło okazało się być skrzywioną igłą, chyba ktoś mi żart zrobił ;)
Na spokojnie wymieniłam igłę i po chwili usłyszałam miły dla uszu radosny terkot maszyny.Odetchnęłam z ogromną ulgą i zaczęłam budować przyjaźń z Ewką.


Maszyna jest prosta, brakuje mi w niej wyłącznika, bo wciąż ją jeszcze obmacuje by po chwili sobie przypomnieć, że należy wyjąć kabel z prądu haha :)
Ze względu na mój słaby wzrok przydałoby się automatyczne nawlekanie nici, ale nie szalejmy, wyposażenie jest adekwatne do ceny. Ogólnie maszyna jest łatwa w obsłudze i nie mam do niej większych zastrzeżeń.
Zamówiłam sobie stopkę do cerowania, bo od początku miałam plan co będę na niej szyć, wyczekałam się na nią...ale gdy już do mnie dotarła i założyłam ją Ewce to oszalałam ze szczęścia !
Stawiam pierwsze kroki w "pikowaniu z wolnej ręki", a to moje radosne gryzmołki:


Teraz będę ćwiczyć... zaczęłam od "lotu trzmiela", po pierwszym razie doszłam do wniosku, że chyba nie będzie tak źle i wkrótce to opanuję, byle bym wytrwała w treningach :)


 Ostatnie dni były dla mnie tak radosne, że chyba z tego szczęścia uszyłam trzy nowe igielniki :)
Dzisiaj pokażę Wam tylko zdjęcie grupowe, więcej szczegółów będzie w kolejnym wpisie.



Bierzcie udział w konkursach, bo sami widzicie, że prędzej czy później szczęście może uśmiechnąć się do każdego z nas :)
Miłego dnia kochani ♥



poniedziałek, 3 października 2016

Narzuta dla przyjaciółki.

Jesień rozgościła się na dobre,uwielbiam tę porę roku i ostatnio dałam tego wyraz szyjąc narzutę dla mojej przyjaciółki. Wiecie, że takie szycie zdarza mi się sporadycznie i za każdym razem jest to dla mnie ogromne wyzwanie które zawsze podejmuję z zapałem.


Dobór kolorów zawsze sprawia mi spory problem, nigdy nie jestem pewna czy aby na pewno całość będzie dobrze wyglądać...więc z tym większą ciekawością szyję i patrze co mi wychodzi ;)
Na tym etapie nie wyglądała najgorzej, wydawała się jednak taka smutna..jak jesienna plucha...


Dodałam jej odrobinę kolorów w postaci podwójnego zygzaka:


.....od razu lepiej :)


Jest radośniej, ale zawsze może być jeszcze lepiej, aplikacje to najlepszy sposób :)


Po kilkunastu dniach gotowa narzuta ujrzała światło dzienne, to był ostatni dzwonek, przyjaciółka właśnie przyjechała ze Szkocji... teraz zabierze ze sobą narzutę, a z nią kawałek mojego serducha ♥






Smutno mi, że tracę co raz więcej bliskich osób które w poszukiwaniu lepszego jutra opuszczają nasz kraj...smutne jest też to, że nic się nie robi by to zatrzymać tak faktycznie, mam wrażenie, że jest co raz gorzej... ja sama obawiam się jutra, bo nie wiem czym jeszcze mnie zaskoczy...

czwartek, 22 września 2016

...nie chce mi się...

Czas goni nas...i chyba jest go co raz mniej, a może to ja za niczym nie nadążam.
Czuję nadciągającą jesień i usilnie staram się wygospodarować więcej miejsca w domu, żeby ponownie mieć kącik do szycia.Latem przeniosłam się do budynku gospodarczego i miałam dużo miejsca, w domu porządek,ale skończyły się dobre czasy...gdzie ja to wszystko teraz upchnę?
W takiej rozterce przechodzi mi cała chęć, ale nie na długo...spójrzmy prawdzie w oczy, jestem nałogowcem w tym temacie i nie wyobrażam sobie życia bez szycia ;)
Ostatnio nie szaleję zbytnio z braku czasu, ale kiedy tylko mogę to coś tam tworzę, choćby najdrobniejsze drobiazgi, ale zawsze coś, oto i one:
Obrazek - natchnęły mnie ścinki które miały wylądować w koszu :)




Bransoletka z jeansu:




Ocieplacz z filcu na kubeczek, w sam raz na jesienne chłody :)






Od kilku tygodni zabieram się za rzeczy które by faktycznie się przydały, jednak za każdym razem po prostu mi się nie chce...chociażby takie łapki kuchenne...bardzo by mi się przydały, bo stare to obraz nędzy i rozpaczy... no nic, na razie zbieram się i idę przekładać moje szmatki, żeby je potem jakoś poupychać w domu.

Za nim jednak wrócę do mojej rzeczywistości pochwalę się, że ponownie znalazłam się wśród wyróżnionych blogów w sierpniowym # CRMD u Qrkoko, zapraszam do obejrzenia wszystkich prac.
Jednocześnie zapraszam wszystkich którzy chcieliby nauczyć się szydełkowania, u Qrkoko zaczyna się kursik do którego i ja się przymierzam...na razie przyniosłam włóczki i znalazłam szydełka, zawsze to jakiś krok do przodu ;)
Szczegóły znajdziecie TUTAJ :)

Pozdrawiam Was serdecznie ♥


niedziela, 11 września 2016

Szkolna wyprawka :)

Wrzesień,szkoła...czyli wszystko wraca do normy :)
Moja córka może nie pałała zbyt wielkim entuzjazmem, ale ostatecznie pierwsze dni nie są najgorsze,tym bardziej,że czwarta klasa to coś zupełnie innego niż młodsze klasy.
Tam była jedna Pani, a tu nagle tylu nauczycieli...żarty się skończyły, nie ma prowadzenia za rączkę...mi pozostaje życzyć powodzenia Karolinie i nauczycielom.
Z tej okazji uszyłam plecak wzorując się na starym, użyłam do tego skaju który od dłuższego czasu leżał sobie cichutko w kartonie. Maszyna nie co protestowała, ale po założeniu plastykowej stopki współpracowała już w miarę poprawnie.



Oczywiście po drodze zrobiłam kilka błędów za sprawą swojego roztargnienia, utknęłam na szelkach, bo okazało się, że nie posiadam taśmy, jednak po obejrzeniu szelek ze starego plecaka doszłam do wniosku, że te się nadadzą, bo są w stanie idealnym :) Najbardziej napociłam się przy wszywaniu dna, mam nadzieję,że jest dość wytrzymałe zważywszy na porażający ciężar książek... Tak prezentuje się gotowy plecak :)




Do plecaka doszyłam piórnik starając się zachować kolorystykę, stare blaszane organizery dostały nowe wspólne ubranko i są jak nowe :) Przy tej okazji pochwalę się również okładką na terminarz, którą ozdobiłam naszywkami wyprutymi z rożnego rodzaju odzieży.





Dla synka koleżanki uszyłam woreczek z jego ulubioną postacią z bajki :)



Dzieciaki zadowolone, ja czuję się spełniona więc roku szkolny trwaj ;)
Niestety wrzesień przyniósł mi coś bardzo nie miłego...kolejne choróbsko, a żeby było ciekawej dołączyły do tego zęby... ten bardzo zgrany duet rozłożył mnie dosłownie na łopatki i wyrwał kilka dni z życiorysu.
Teraz po raz kolejny dochodzę do siebie i pytam sama siebie czy to już tak zawsze będzie?
Chyba muszę się przyzwyczaić do takich prezentów od losu...

Wygląda na to,że zdążę jeszcze na Linkowe Party u Diany :)


Pozdrawiam serdecznie ♥

wtorek, 30 sierpnia 2016

Mini patchwork czyli mój obrazek ze szmatek :)

Gapa ze mnie :) Prawie przegapiłam konkurs Hello Suschine quilting challenge i dosłownie na ostatnią chwilę dodaję swoją pracę, ale jak to mówią "lepiej późno niż wcale" :)
Przez dłuższy czas zastanawiałam się czy powinnam to robić, bo patchworki chociaż mnie zachwycają i czasami z nimi romansuje to daleko mi do mistrzowskich projektów innych uczestniczek konkursu...jednak patrząc na mój obrazek pomyślałam dlaczego nie :) Wygląda na to,że spełnia warunki konkursowe :)
Zacznę od początku, najpierw były tkaninki i pikowanie:


Odważyłam się użyć kredek do tkanin:


Przyszedł czas na aplikację, chciałam żeby była bardzo przestrzenna i to chyba się udało :)


Przymiarka z listkami:


Troszkę podkolorowałam:



...jeszcze koraliki :)


I tak oto powstał mój ulubiony obrazek :)


Wciąż mam opory ....dodać tę pracę czy nie, idę więc na żywioł, strasznie jestem podekscytowana jak zostanie odebrana moja praca przez inne uczestniczki konkursu :) :) :)
Jeszcze banerek konkursowy: