Obserwatorzy

środa, 18 stycznia 2012

Serduszka mnie opętały:)

Cieszę się niezmiernie, że tak ciepło przyjęłyście moje wełniaki:)
 Do wełny wkrótce powrócę, a dzisiaj będzie szyciowo. Robiąc małe porządki natrafiłam na starą wełnianą kołderkę dla lalek, ząb czasu nadgryzł ją okrutnie. Jedyną rzeczą która pozostała nietknięta była wstawka z myszkami, postanowiłam ją uratować i tak powstała ta oto podusia:



Materiał w serduszka wydał mi się idealny dla zakochanej pary, jakoś walentynkowe tematy wkradają mi się zupełnie bezwiednie) 
Dzisiaj szybciutko uszyłam króliczka, wzorowałam się na króliczkach wypatrzonych w necie, ale swoim zwyczajem uszyłam go po swojemu...



I znów te serducha... :):):) wykrój muszę troszkę poprawić i dodać małe co nie co, ogólnie jednak podoba mi się, to dobry materiał do tematyki wielkanocnej. 
Na koniec muszę Wam pokazać czym Karolinka obdarowała swojego dziadka z okazji urodzin. Jako, że nie lubi robić laurek, twierdzi wręcz, że coś takiego jej się nie podoba i raczej wykonuje rysunki, tym razem zaskoczyła mnie jeszcze bardziej.



Już wyjaśniam cóż to takiego, żeby nie było żadnych wątpliwości, to jest muszka, bo krawaty mojej córce również nie odpowiadają. Całość od A do Z wykonała samodzielnie, a sposób w jaki ją zapakowała też wygląda ciekawie:)



Musi jeszcze sporo poćwiczyć kolorowanie, ale kiedy ją obserwuję od chwili kiedy wpada na jakiś pomysł do ukończenia dzieła, widzę z jaką pasją to robi... jeśli jednak nie ma ochoty czegoś zrobić, to żadna siła jej nie przekona...mały uparciuch;)
 Jutro wielki dzień, bal karnawałowy, na szczęście choróbsko udało się przegonić i mała syrenka będzie mogła wystąpić na forum publicznym.

Dziękuję, że do mnie zaglądacie i piszecie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Wełniane dziwadła:)

Witam wszystkich serdecznie:)
Na początek ostrzegam, że nic nie dziergałam;) Lubię podziwiać Wasze szydełkowe i robione na drutach rzeczy, ale ja trzymam się od tego z daleka:)
 Jest taka jedna dobra duszyczka która podsyła mi ciekawostki z neta, a ja potem szaleję! Tak było ostatnio...jak zobaczyłam stworka zrobionego z korka od szampana , drucików i wełny od razu musiałam spróbować.Jak to u mnie bywa, korek był nie taki, o tym nieszczęsnym drucie nie wspomnę, dobrze, że chociaż wełna była jak trzeba.Stworek oczywiście nie wyszedł taki jak powinien, ale nawet z tego się cieszę, bo mój jest  też całkiem udany i do tego bardzo sympatyczny, same zobaczcie.




Nawet wygląd ma walentynkowy co nie było moim zamiarem, ale był taki słodki, że uznałam za słuszne dać mu w łapki serducho:) Kiedy kończyłam zabawę z tym cudakiem przyszła mi inna myśl do głowy! Nie mam korków od szampana, ale mam puste szpule od nici! I tak powstało drzewo, może trochę straszy, a może śmieszy swoim wyglądem, ale i ono już podbiło moje serce, a szpulek mam tyle, że chyba cały las mogę zrobić:) A może wymyślę coś innego...




Taka zabawa z wełną bardzo mi się podoba i bardzo mnie odpręża, a możliwości tutaj są ogromne. Poznawanie nowych technik bardzo mnie cieszy, mam na nie wilczy apetyt!

Z radością obserwuję rosnącą liczbę wpisów osób które chcą przygarnąć Złotego Anioła:) Wygląda na to, że muszę pomyśleć o dodatkowych nagrodach pocieszenia:) 
W tym miejscy zapraszam Was na zgadywankę do agawu, ja kiepska jestem w zgadywanki, ale komuś na pewno się poszczęści:)
Bardzo dziękuję Wam za wpisy pod ostatnim postem, teraz proszę trzymajcie kciuki, żeby Karolina poszła na bal, bo strasznie się przeziębiła i nie wiadomo jak to będzie.



sobota, 14 stycznia 2012

Syrenka.

Strach ma wielkie oczy, mam na myśli moje wątpliwości co do tego, czy dam radę z górną częścią stroju.
Udało się, poszło tak lekko i szybko, że zaskoczyłam samą siebie:)
Karolina cały wieczór biegała po domu w tym stroju, szczęśliwie przeszedł test wytrzymałości.





Sesja zdjęciowa odbyła się na tle makatki, obowiązkowo z ulubionym kotem, bez niego syrenka nie miała zamiaru pozować:) Teraz już tylko trzeba wybrać dodatki do stroju, peruka już jest, przydałaby się jakaś biżuteria i można iść na bal.
A tu jeszcze fotka tyłu:)



Mam tylko nadzieję, że panna nie rozchoruje się, bo znowu jest zakatarzona...żal by mi było strasznie...
Nadzieją mnie napawa zmiana pogody, nieśmiało zawitała do nas Pani Zima, przyprószyła śniegiem co nie co i lekko przymroziła, może przepędzi te wszystkie wstrętne wirusy.

Dzisiaj mogę Wam też pokazać zawieszkę, którą wykonałam dla Delfiny. Jak pamiętacie miała być zawieszka z nazwą bloga, ale tu na życzenie Delfiny nastąpiła mała zmiana ot, właśnie taka:



Do jej uszycia postanowiłam wykorzystać bardziej "męskie" materiały, czyli tzw.wycierus i polar, mam nadzieję, że chłopcom się spodobała.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)


piątek, 13 stycznia 2012

Coś jednak robię...

Wracam po krótkiej przerwie.Nie szyłam ostatnio zbyt wiele, właściwie to tyle co nic, jakieś drobne naprawy odzieży i takie tam... Jakoś straciłam cały zapał i chęci, może to ta szaro-bura pogoda za oknem sprawia, że nic mi się nie chce.
 Spróbowałam jednak czegoś nowego, nie wyszło to najlepiej co zobaczycie na zdjęciach, jednak na żywo nie jest tak żle:)





Taki oto trójwymiarowy obrazek, technika podpatrzona w necie, bardzo mi się spodobało robienie czegoś takiego, muszę jednak uzbroić się w jakieś materiały papiernicze, bo z tym u mnie krucho. I nie tylko z tym, dawno nie robiłam zakupów, tkaninek ubyło mi tyle, że szok! Niby coś mam,ale jak coś chcę uszyć to nie ma z czego, muszę wyruszyć na jakieś łowy:)
Wczoraj zaczęłam szyć strój syrenki dla Karoliny, wkrótce wielki bal przedszkolny, mała nie może się doczekać, a ja siwieję;) Naszukałam się materiałów, bo oczywiście strój ma być różowy.W trakcie szycia zrobiłam kilka zdjęć. Zaczęłam od ogona:


Do środka włożyłam piankę, żeby ogon nie stracił kształtu.



Następne były pikówki:



Na bokach dodałam kliny, również z pianką i przepikowane:



Całość zeszyłam zostawiając otwór u dołu, tak żeby można było swobodnie chodzić i doszyłam kawałek materiału coś w rodzaju spódnicy:



Następnie na wierzch zrobiłam drugą warstwę tym razem udrapowaną, bo tak to chyba się nazywa:



W trakcie szycia maszyna odstawiła mi cyrk pt.ja tego materiału nie szyję...ale jakoś ją obłaskawiłam. Następnym krokiem było połączenie obu warstw i wszycie gumki:


Wygląda na to, że dół stroju mam za sobą, teraz muszę doszyć górę i niestety mam podejrzenie, że to sprawi mi trudność...okaże się w trakcie szycia.Trzymajcie więc za mnie kciuki:)

Widzę, że przybyło kilku nowych obserwatorów z czego bardzo się cieszę i witam ich serdecznie. Dziękuję  Wam za wszystkie komentarze które u mnie zostawiacie.
Życzę miłego dnia:)





sobota, 7 stycznia 2012

Moje niedoskonałości.

Mój syn od dłuższego czasu zamęczał mnie żebym uszyła mu czapkę...miałam spore opory, bo chodziło o "Budionowke", czyli czapkę czerwonoarmistów...od razu mówię, że Bartek nie jest komunistą, bardzo interesuje się historią i lubi gadżety z nią związane.Cóż, czapka wyszła jak wyszła, w dodatku zdjęcia wyszły fatalnie, ale lepszych nie będzie, nie z tego aparatu...pierwsza fotka jest bez głowy;)




Synek niechętnie, ale w końcu zgodził się pozować i tu dopiero widać jej niedoskonałości.






Synek twierdzi, że jest zadowolony, niestety nie mogę powiedzieć tego samego o sobie.Nie jestem mocna w kroju i wyłazi to za każdym razem przy szyciu takich rzeczy.
Bardziej zadowolona jestem z uszytego łóżeczka dla lalek, jest lekkie, można w każdej chwili zwinąć je i schować do szafy:) Uszyłam je dawno temu, przeszło więc próbę czasu, a Karolinka do tej pory chętnie się nim bawi.





czwartek, 5 stycznia 2012

Aniołek i syrenka.

Na wstępie pragnę powitać nowych obserwatorów i serdecznie podziękować za Wasze liczne komentarze które wywołują uśmiech na mojej twarzy:)
 Niektórzy być może zauważyli, że ostatnio szaleję i uczestniczę w wielu zabawach blogowych.Urządziłam sobie taki mój prywatny karnawał, bo na inne formy zabawy raczej nie liczę;)
 Odkryłam kilka nowych blogów gdzie zobaczyłam fantastyczne rzeczy! Spacerek po Waszych blogach to sama przyjemność, staram się zaglądać systematycznie i zostawić słówko, zastanawiam się jak to wszystko ogarnąć...tyle tego i wciąż przybywa coś nowego...a ja w tym wszystkim jestem jak dziecko w sklepie z super zabawkami:):):)

Dzisiaj pożegnałam się z moją lalą i aniołkiem, teraz wyczekują na niedzielę podobnie jak ja. Aniołka już znacie, ale doszło kilka szczegółów, oto one:





Aniołek zyskał pamiątkowe serducho, stąpa po obłoczku, a całość zaprezentowana jest na podstawce, oczywiście szytej. Mam nadzieje, że moje zabiegi podniesienia jego atrakcyjności ktoś doceni:)
Tak mnie dzisiaj naszło, żeby pokazać Wam syrenkę mojej córki. Kiedyś była to lalka, która z czasem straciła nogi i ręce... Twarzyczka jednak tak podobała się Karolinie, że postanowiłam ją odratować.



Ręce to druciki ze spinaczy biurowych obszyte materiałem, ogon można w każdej chwili zdjąć, ponieważ jest na gumce, a żeby gumka nie uciekała z plastikowego ciałka, okleiłam je częściowo włókniną.




Dodam, że Karolina chyba od roku jej używa na różne sposoby i nic się nie dzieje. Raz tylko gdy postanowiła się z nią wykąpać w basenie, ogon stał się bardzo ciężki od wody i zjechał, na szczęście po wysuszeniu wrócił do normy:)

Ostatnio wspominałam o zawieszce, mogę się już pochwalić, że udało mi się ją szczęśliwie skończyć i jak tylko miną dni wolne, pomknę na pocztę, by jak najszybciej trafiła do adresatki:)
Teraz zmykam pobiegać po blogach:) Pa!

środa, 4 stycznia 2012

Pudełeczko.



Zastanawiacie się co to jest? Karolina myślała, że to łódka i już się ucieszyła, że to coś dla jej lalek...niestety nie tym razem. Pomysł z łódką bardzo mi się spodobał więc może kiedyś ją uszyję, póki co powstało takie oto pudełko:




Całość jest szyta, obszyłam materiałem zwykły karton, niestety nie miałam gładkiej tektury, stąd te nierówności.Większość jest uszyta maszynowo, tył jednak przyszywałam ręcznie.



Pudełeczko potrzebne mi było do zapakowania lali, ponieważ wystawiona będzie na niedzielnej licytacji WOŚP i chciałam żeby wyglądała atrakcyjniej, a jak wiadomo opakowanie to ważna rzecz. Lalka jest w pozycji siedzącej, uznałam, że tak lepiej się prezentuje.



Lalę oczywiście już znacie, mam nadzieje, że będzie się innym podobać i osiągnie dobrą cenę.

Początek roku zaczął się całkiem dobrze, ale jakoś niewiele mam czasu na szycie...w międzyczasie powstaje zawieszka dla delfiny, z wiadomych powodów nie mogę jej pokazać, zostało mi jeszcze jej wykończenie i oczywiście wysłanie, więc wkrótce ją zobaczycie.

Na ten rok nie robiłam żadnych postanowień, bo coś mi z nimi ostatnio nie wychodziło, liczę tylko, że coś jednak zmieni się na lepsze, tym bardziej, że odwołano koniec świata:):):) I tym oto nawiedzonym akcentem, kończę dzisiejszy wpis;)