Pora na ostatni post w tym roku, a za wiele ich nie było... nie zdążyłam nawet z życzeniami świątecznymi, ale zdążę z noworocznymi :)
Życzę Wam wszystkiego dobrego, powodzenia, sukcesów, szczęścia, miłości i radości na każdy dzień nadchodzącego roku.
A to moje świąteczne stwory :)
Tutaj drobny eksperyment z rajstopami ;)
I skrzat do przytulania :)
Był też Mikołaj :)
I taki budzik:
Nie może też zabraknąć hitów tego sezonu, bo chyba tak śmiało mogę nazwać te portrety :)
I tak docieram do końca roku, patrząc na bloga to raczej się doczołgałam...
Z jednej strony mogę być dumna z tego co w tym roku osiągnęłam, z drugiej strony odnoszę wrażenie, ze moje wszystkie starania spełzają na niczym.
Ciśnie się na usta: takie jest życie, nikt nie obiecywał, że będzie lekko... ale żeby aż tak?
Czasami myślę, że Bóg czy też Matka Natura pomylili się rozdając talenty.
Oczywiście to piękny dar, jestem ogromnie wdzięczna.. tylko do tego poprosiłabym odrobinę szczęścia, tak bym ten dar wykorzystała tak jak należy.
Tak, czuję ogromne rozżalenie, to co stało się w drugiej połowie roku kompletnie mnie dobiło.
Walczę tak jak zawsze, utrzymuję się na powierzchni, tak naprawdę jednak zaczyna brakować mi sił.
Czy powinnam o tym tu pisać?
Tak, to moja terapia, bo nie mam czasu na wizyty u psychologa..
Rozdzielam moje życie na dwa domy, moje szycie tak ukochane ratuję jak mogę, bo nie wyobrażam sobie rezygnacji z niego. Nie będę mogła rozwinąć tego w coś większego, chyba, że zdarzy się jakiś cud... z żalem odmawiam ludziom, ale co mogę zrobić innego..
Mimo wszystko mam nadzieję, że to wszystko minie, że któregoś dnia zaświeci dla mnie słońce.
Musi.. po prostu musi.. bo inaczej jaki sens miałoby to wszystko...
To Wy jesteście moją siłą, moim motorem ♥ To dla Was chce się robić, tworzyć, żyć ♥
Za to Wam wszystkim dziękuje ♥
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzaty. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 grudnia 2018
czwartek, 19 października 2017
Zmiany :)
Witajcie moi kochani :)
Od ostatniego wpisu minęło sporo czasu, nie oznacza to, że nic nie robię, wręcz przeciwnie, robię sporo i wiele się u mnie dzieje.
Październik to miesiąc zmian, dla mnie dosłownie rewolucja i już Wam wszystko opowiadam ;)
Przez długi czas zastanawiałam się jak rozwinąć całe to moje szycie... zakładać firmę ?
Tak pewnie to się nie czuję... ale zainteresowanie moimi pracami osiągnęło dość wysoki poziom więc... co robić żeby nie marnować tego potencjału?
Zupełnie przypadkiem trafiłam na stronę Twój Startup, poczytałam, znalazłam najbliższa filię w moim przypadku znajduje się ona w Poznaniu, umówiłam się na spotkanie i postanowiłam spróbować. Jestem w połowie miesiąca i mogę powiedzieć, że jak na razie nie jest źle, ale co przyniesie przyszłość tego nie wiem.
Jedno jest pewne, od tej pory można nabywać moje prace, a ja już wychodzę ze skóry żeby zdobyć zamówienia, jest to bardzo ekscytujące, ale i obciąża psychikę... Co będzie jak mi nie wyjdzie ?
Nic... będę mogła spokojnie powiedzieć, że próbowałam :)
Warunki współpracy są dogodne i mam też swojego anioła stróża czyli koordynatora na którego zawsze mogę liczyć, za co jestem ogromnie wdzięczna :)
Czas pokazać co ostatnio szyłam, a było to bardzo przyjemne szycie, bo czy wśród takiej gromadki można czuć się źle? Popatrzcie :)
Taka gromadka skrzatów poprawia nastrój o sto procent ;) A jak uszyć takiego skrzata pokazywałam TUTAJ, kto nie widział niech zajrzy.
Oczywiście nie zabrakło też Mikołaja, to już ten czas gdy myśli się o świętach:
Ten przystojniak zawsze znajdzie sobie jakąś wielbicielkę i od razu siada na kolanach ;)
Do tego zacnego grona dołączył pewien bałwanek który jak na razie nie znalazł jeszcze swojej przystani, ale bądźmy dobrej myśli, że i on podbije czyjeś serce.
Udało mi się zrobić miotłę, bo bałwan bez miotły jakoś nie bardzo mi pasuje, a że gość jest dość spory, bo mierzy 42 cm to na pewno będzie miłym zimowym akcentem w domu :)
Na dzisiaj to już wszystko, czas zabrać się za pracę, bo samo nic się nie zrobi.
Dziękuje Wam za odwiedziny, a już wkrótce będę miała dla Was drobną niespodziankę, niech ten blog w końcu ożyje, a ja razem z nim.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego dnia ♥
Od ostatniego wpisu minęło sporo czasu, nie oznacza to, że nic nie robię, wręcz przeciwnie, robię sporo i wiele się u mnie dzieje.
Październik to miesiąc zmian, dla mnie dosłownie rewolucja i już Wam wszystko opowiadam ;)
Przez długi czas zastanawiałam się jak rozwinąć całe to moje szycie... zakładać firmę ?
Tak pewnie to się nie czuję... ale zainteresowanie moimi pracami osiągnęło dość wysoki poziom więc... co robić żeby nie marnować tego potencjału?
Zupełnie przypadkiem trafiłam na stronę Twój Startup, poczytałam, znalazłam najbliższa filię w moim przypadku znajduje się ona w Poznaniu, umówiłam się na spotkanie i postanowiłam spróbować. Jestem w połowie miesiąca i mogę powiedzieć, że jak na razie nie jest źle, ale co przyniesie przyszłość tego nie wiem.
Jedno jest pewne, od tej pory można nabywać moje prace, a ja już wychodzę ze skóry żeby zdobyć zamówienia, jest to bardzo ekscytujące, ale i obciąża psychikę... Co będzie jak mi nie wyjdzie ?
Nic... będę mogła spokojnie powiedzieć, że próbowałam :)
Warunki współpracy są dogodne i mam też swojego anioła stróża czyli koordynatora na którego zawsze mogę liczyć, za co jestem ogromnie wdzięczna :)
Czas pokazać co ostatnio szyłam, a było to bardzo przyjemne szycie, bo czy wśród takiej gromadki można czuć się źle? Popatrzcie :)
Taka gromadka skrzatów poprawia nastrój o sto procent ;) A jak uszyć takiego skrzata pokazywałam TUTAJ, kto nie widział niech zajrzy.
Oczywiście nie zabrakło też Mikołaja, to już ten czas gdy myśli się o świętach:
Ten przystojniak zawsze znajdzie sobie jakąś wielbicielkę i od razu siada na kolanach ;)
Do tego zacnego grona dołączył pewien bałwanek który jak na razie nie znalazł jeszcze swojej przystani, ale bądźmy dobrej myśli, że i on podbije czyjeś serce.
Udało mi się zrobić miotłę, bo bałwan bez miotły jakoś nie bardzo mi pasuje, a że gość jest dość spory, bo mierzy 42 cm to na pewno będzie miłym zimowym akcentem w domu :)
Na dzisiaj to już wszystko, czas zabrać się za pracę, bo samo nic się nie zrobi.
Dziękuje Wam za odwiedziny, a już wkrótce będę miała dla Was drobną niespodziankę, niech ten blog w końcu ożyje, a ja razem z nim.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłego dnia ♥
czwartek, 14 września 2017
Jesienny Skrzat.
Koniec lata... zrobiło się chłodno, wietrznie i deszczowo... nastroiłam się jesiennie.
Właściwie to nawet myślę już o świętach... niby jeszcze dużo czasu, ale jak to zwykle bywa, nie zdążę się obejrzeć, a już będą.. nie dam się zaskoczyć ;)
W zeszłym roku uszyłam trochę świątecznych skrzatów które rozeszły się po znajomych, u mnie w domu nie został ani jeden... dlatego wracam do tego tematu i przy okazji pokażę Wam jak je szyję.
Pomyślałam też, że przecież takie skrzaty nie tylko w świątecznym okresie mogą cieszyć, ale właściwie mogą nam towarzyszyć przez cały rok :) Tak wygląda skrzat w wersji jesiennej:
Uszycie takie towarzysza jest bardzo proste, najważniejszą rzeczą jest futerko na brodę, to ona sprawia, że taki gość jest atrakcyjny ;)
Rodzaj tkaniny do szycia zasadniczo jest dowolny, ja wybrałam obiciówkę, jest sztywna, a więc świetnie trzyma formę i nie ulega tak szybkiemu zniszczeniu jak polar czy zwykła bawełna.
Na początek na podwójnie złożonej tkaninie rysuję trójkąt który jest lekko zaokrąglony, ale może być zwyczajny prosty, wielkość dowolna.
Podstawą skrzata jest koło, żeby za dużo się nie męczyć i nie kombinować po wywróceniu odszytego trójkąta wypchajcie go kulką silikonową.
W ten sposób możecie odrysować podstawę i jest po kłopocie ;)
Do usztywnienia podstawy użyłam grubej tektury, następnie odrysowałam na tkaninie większe koło.
Otwór stożka podwijam lekką fastrygą, którą potem usunę, koło z tkaniny marszczę dopasowując ją do usztywnienia i mocuję, żeby nic się nie rozjechało ;)
W trakcie przyszywania podstawy do stożka dokładam wypełnienie, aż do momentu zamknięcia.
Całość powinna być solidnie nabita, to gwarantuje stabilność całej formy.
Czapkę szyję tak jak stożek, nosek można zrobić z dowolnej tkaniny czy dzianiny wykrawając koło i ściągając fastrygą dodając wypełniacz. Jeśli macie pod ręką korale odpowiedniej wielkości to jeszcze lepiej ;) I do tego jeszcze futerko na brodę... podpowiem Wam, że przy niektórych kapturach są na prawdę piękne sztuki ;) Zauważcie też, ze nasz stożek może zmienić również w choinkę :)
Futerkiem otulam stożek i mocuję :
Następnie doszywam nosek, najlepiej założyć czapkę i wyznaczyć punkt w którym będzie przyszyty:
Można użyć różnych dodatków dla urozmaicenia, skrzat jest gotowy :)
To wszystko na dzisiaj, dziękuje za uwagę :)
środa, 27 stycznia 2016
Zaległości...
Trzy miesiące milczenia - czas to przerwać, teraz albo nigdy...Koniec roku był dla mnie bardzo trudny i smutny, odechciało mi się dosłownie wszystkiego, czułam się wypalona do głębi i znowu pojawiło się pytanie o sens życia i tego co robię. Odeszła moja szwagierka, młoda osoba która powinna być jeszcze długo z nami... niby wiedziałam, że tak będzie,ale nie potrafiłam i nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli.
Do tej pory nie potrafię tego zrozumieć, jak to możliwe, dlaczego tak....a jednak trzeba z tym się oswoić i żyć dalej, zachować dobre wspomnienia.
Początek roku spędziłam w szpitalu, zabieg przebiegł pomyślnie, obyło się bez bólu i komplikacji, mogę powiedzieć, że już właściwie o tym zapomniałam.
Jeszcze przed świętami coś udało mi się uszyć, troszkę było to wymuszone działanie i zaczęłam powątpiewać czy jeszcze wrócę do szycia, ale natura nie dala za wygraną.
I tak powstała gromada brodaczy:
Ponownie spróbowałam sił z bombkami:
Drobne ozdoby:
Stroik z bałwankiem:
Sama nie wiedziałam, że tyle się tego nazbierało..a jednak :) Teraz coś działam, chociaż nie idzie mi to tak jak dawniej, mam chyba wyprany mózg, jak długo będę trwać w takim stanie tego nie wiem, ale zaczyna mnie to męczyć. Powrót na bloga to kolejny krok do normalności, życzcie mi powodzenia, bo tego mi teraz trzeba. Padłeś - powstań - idź dalej!
Miłego dnia kochani ♥
Do tej pory nie potrafię tego zrozumieć, jak to możliwe, dlaczego tak....a jednak trzeba z tym się oswoić i żyć dalej, zachować dobre wspomnienia.
Początek roku spędziłam w szpitalu, zabieg przebiegł pomyślnie, obyło się bez bólu i komplikacji, mogę powiedzieć, że już właściwie o tym zapomniałam.
Jeszcze przed świętami coś udało mi się uszyć, troszkę było to wymuszone działanie i zaczęłam powątpiewać czy jeszcze wrócę do szycia, ale natura nie dala za wygraną.
I tak powstała gromada brodaczy:
Ponownie spróbowałam sił z bombkami:
Drobne ozdoby:
Stroik z bałwankiem:
Sama nie wiedziałam, że tyle się tego nazbierało..a jednak :) Teraz coś działam, chociaż nie idzie mi to tak jak dawniej, mam chyba wyprany mózg, jak długo będę trwać w takim stanie tego nie wiem, ale zaczyna mnie to męczyć. Powrót na bloga to kolejny krok do normalności, życzcie mi powodzenia, bo tego mi teraz trzeba. Padłeś - powstań - idź dalej!
Miłego dnia kochani ♥
wtorek, 13 października 2015
Skrzat :)
Miotełka w łapkę i odkurzam bloga po raz kolejny...problemy zdrowotne pomału mijają, czuję się o niebo lepiej i to cieszy :) Szkoda, że nie przekłada się to na działanie mojego kompa, mam nadzieje, że dzisiaj uda się zrobić wpis bez problemu, na razie jest ok więc szybciutko pokażę Wam co ostatnio udało mi się uszyć.
Mój kolejny skrzat, kto nie pamięta poprzednich może zerknąć TUTAJ :)
Inspiracja zaczerpnięta z sieci.
Najbardziej podoba mi się jego broda, zrobiłam ją z futerka, podobnie jak czapę i wykończenie przy rękawach, reszta uszyta jest z tkaniny obiciowej.
I jeszcze jelonek, szablon pochodzi z kolekcji Tildy, więc wszyscy zapewne znają doskonale tego zwierzaka buszującego w moim ogrodzie ;)
Jak widzicie kot Maciek jest bardzo zazdrosny ... w końcu to on jest tu najważniejszy ;)
W tle ostatnie zdjęcia pysznych brzoskwiń....niestety już ich nie ma, a piękną złotą jesień wyparła chłodna, szaro-bura słota, pomału czuć zimowy oddech, ale podobno jeszcze będziemy mogli cieszyć się ciepłymi dniami czego i sobie i Wam życzę :)
Na zakończenie mam pytanie czy Was też tak wywala z blogów kiedy piszecie komentarze?
Nie wiem czy to wina bloggera czy mojego kompa, w każdym bądź razie jest to wkurzające i bardzo zniechęcające do działania...
Dziękuje Wam za miłe komentarze pod ostatnim postem.
Miłego dnia kochani ♥
Mój kolejny skrzat, kto nie pamięta poprzednich może zerknąć TUTAJ :)
Inspiracja zaczerpnięta z sieci.
Najbardziej podoba mi się jego broda, zrobiłam ją z futerka, podobnie jak czapę i wykończenie przy rękawach, reszta uszyta jest z tkaniny obiciowej.
I jeszcze jelonek, szablon pochodzi z kolekcji Tildy, więc wszyscy zapewne znają doskonale tego zwierzaka buszującego w moim ogrodzie ;)
Jak widzicie kot Maciek jest bardzo zazdrosny ... w końcu to on jest tu najważniejszy ;)
W tle ostatnie zdjęcia pysznych brzoskwiń....niestety już ich nie ma, a piękną złotą jesień wyparła chłodna, szaro-bura słota, pomału czuć zimowy oddech, ale podobno jeszcze będziemy mogli cieszyć się ciepłymi dniami czego i sobie i Wam życzę :)
Na zakończenie mam pytanie czy Was też tak wywala z blogów kiedy piszecie komentarze?
Nie wiem czy to wina bloggera czy mojego kompa, w każdym bądź razie jest to wkurzające i bardzo zniechęcające do działania...
Dziękuje Wam za miłe komentarze pod ostatnim postem.
Miłego dnia kochani ♥
niedziela, 25 stycznia 2015
..zaległe świąteczne....
Dzisiaj będzie nietypowo...chcę nadrobić zaległości,okazuje się,że jest sporo prac których Wam nie pokazałam....chyba zaczynam wyłazić ze swojej skorupy i stąd to nagłe olśnienie...
Nie pokazałam Wam moich ozdób choinkowych, ale chyba jeszcze mogę ;)
Moje próby z bombkami...
Przeróbka żarówki :) do tej pory nie wiem jakim cudem udało mi się wyjąć środek bez jej uszkodzenia...
robiłam to ...nożyczkami, dacie wiarę?
Nie zanudzam? ...to jeszcze taka pierniczkowa girlanda z tkanin obiciowych :)
I na zakończenie moje kochane skrzaty :) Jak tylko zobaczyłam je w sieci musiałam mieć swoje :)
Ten ma brodę z futerka:
... a ten z wełny czesankowej:
...zapomniałabym o stroiku z choinką ;)
Zastanawiam się czy to już wszystko, ale chyba tak :) Widzicie jaka zakręcona jestem... zaległości nadrobione i to najważniejsze. Postanowiłam narzucić sobie dyscyplinę tylko nie wiem jak długo wytrwam w swoich postanowieniach, trzymajcie za mnie kciuki ♥
Nie pokazałam Wam moich ozdób choinkowych, ale chyba jeszcze mogę ;)
Moje próby z bombkami...
Przeróbka żarówki :) do tej pory nie wiem jakim cudem udało mi się wyjąć środek bez jej uszkodzenia...
robiłam to ...nożyczkami, dacie wiarę?
Nie zanudzam? ...to jeszcze taka pierniczkowa girlanda z tkanin obiciowych :)
I na zakończenie moje kochane skrzaty :) Jak tylko zobaczyłam je w sieci musiałam mieć swoje :)
Ten ma brodę z futerka:
... a ten z wełny czesankowej:
...zapomniałabym o stroiku z choinką ;)
Zastanawiam się czy to już wszystko, ale chyba tak :) Widzicie jaka zakręcona jestem... zaległości nadrobione i to najważniejsze. Postanowiłam narzucić sobie dyscyplinę tylko nie wiem jak długo wytrwam w swoich postanowieniach, trzymajcie za mnie kciuki ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)
